piątek, 24 marca 2017

Timor Maximus

Ja zrobię z tobą to co chcę
Czy ty chcesz tego czy też nie
Ja ciebie znajdę nie chowaj się
Nie, nie ukryjesz się nigdzie

Tak
To będę ja
Zawsze ten sam
Twój ukochany niezmienny jak
Łza
Którą co dnia
Wylewasz tak
Często i gęsto aż robi się
Żal
Który jak żar
Pali ci twarz
I skulony jak szczur pod siebie
Srasz
Na rzadko tak
Jak każdy ptak
Cieknie po łydkach wolniutko i
Płaczesz
Jak
Byś miał się bać
Jak byś miał
Umrzeć
Na
Coś strasznego co mrozi pot
Na karku

***

Ja będę z tobą zawsze już
Ja będę drażnić twoją dusz
Możesz ukrywać się w łanach zbóż
Możesz brać z sobą ostry nóż

A
Ja będę stać
Za tobą jak
Cień który na ulicę rzuca
Znak
Który co dnia
Jawię ci ja
Że powinieneś się już bardzo
Bać
Oj mocno tak
Jak byś czuł brak
Czegoś co może ci kiedyś dać
Znać
Że będzie żal
Że będzie strach
Że znowu za tobą będzie stał
Jakiś
Pan
Co będzie miał
W dłoni ka
Rabin
I
Będzie celował między twoje
Oczęta

***

Ja mogę zmienić życie twe
Czy ty to lubisz czy też nie
Ja jestem twym największym strachem
Będę już na dobre i złe

Ja
Tak znowu ja
Ja jestem strach
Ja powoduje że topisz się w
Łzach
I płaczesz tak
Głośno że aż
Nie mogą ludzie po domach swych
Spać
Przychodzę w snach
Przychodzę w grach
Przychodzę wtedy gdy nie chcesz bo
Ja
Ja jestem pan
Nocy i dnia
Tego wszystkiego co budzi twój
Strach

Ja
Przychodzę jak
Podniebny ptak

Tak
Poluję na ciebie jak na mysz
Szpak

***

Stoję tu
Za tobą
Jestem tu
Za tobą
Chodzę wciąż
Za tobą
Kroczę
Twoimi krokami
Idę tu
Za tobą
Czekam tu
Za tobą
Chodzę wciąż
Za tobą
Kroczę
Twoimi krokami

Tak
To byłem ja
Tak zawsze ja
Ja jestem powodem twych porażek
Które co dnia
Doświadczasz i
Wciąż ronisz tak słone goryczy
Łzy
Którymi ty
Zalewasz świat
Który cię gnębi o tak wielu lat
Chcesz poddać się
Chcesz schować się
Chcesz by to wszystko już skończyło
Się
I
Do syć już
Masz dosyć już
I idziesz do kuchni po ostry
Nóż
I
Chcesz już ciąć
Ty chcesz już ciąć
I w końcu zakończyć to
Zabiciem
Się


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz