środa, 23 grudnia 2015

Doauza

Wiatr, wiatr
Zimny wiatr
Na twarzy
Wybudza
Ze snu
Muska
Łaskocze
Niesie zapachy
Wspomnienia
Przeżywasz to znów
Kataklizm
Ogarnia
Połacie pamięci
Łamie gałęzie
Gdzie byłeś jak król
Wynosi
Wszystko
Najpiękniejsze kwiecie
Najsłodsze owoce
I zostawia gnój

Zapachy radości
Nie są mi już znane
Ognie miłości
Wodą już zalane
Pokłady godności
Dawno wyczerpane
Otchłań nicości
Jest moim rajem

Deszcz, deszcz
Zimny deszcz
Na twarzy
Odkrywa
Co ukryte
Szeleści
I stuka
Nie dając spać
Niesie pokłady
Cierni przeżytych
Rzeki
Żałości
Topią fundamenty
Korzenie najgłębsze
Cierpią ubytek
Fala
Zwątpienia
Dewastuje myśli
Zostawia żal
Puste, szare życie

Zapachy radości
Nie są mi już znane
Ognie miłości
Wodą już zalane
Pokłady godności
Dawno wyczerpane
Otchłań nicości
Jest moim rajem
Wszystko co najlepsze
Od dawna wypłukane
Całe moje szczęście
W przeszłości zakopane
Co życia było sensem
Ongi postradane
Samotne powietrze
Jedyne mi dane

Jedyny głos
To szepty echa
Jedyna twarz
W dnie kielicha
Jedyna woń
Sensu co zdycha
Jedna faktura
To lina licha

Ogień, ogień
Jasny ogień
Oczyszcza
Użyźnia
Sumienia
Skwierczą
Trzaskają
Krokwie przeszłości
Zwęglają się
Jak marzenia
Mały
Płomyczek
Co dać miał nadzieję
Trawi resztki szczęścia
Ukryte wspomnienia
Płonie
I niszczy
Lasy zielone
I zostawia
Pustkowie cierpienia

Zapachy radości
Nie są mi już znane
Ognie miłości
Wodą już zalane
Pokłady godności
Dawno wyczerpane
Otchłań nicości
Jest moim rajem
Wszystko co najlepsze
Od dawna wypłukane
Całe moje szczęście
W przeszłości zakopane
Co życia było sensem
Ongi postradane
Samotne powietrze
Jedyne mi dane


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz