wtorek, 25 czerwca 2013

Ius Vindicatio

Bardzo dawno temu, gdzieś na odległym wybrzeżu
Żył sobie człowiek, co miał hodowlę jeżów
I przyszedł raz król, by kupić sobie jeża
Ale hodowca odrzekł mu, że nie odda mu zwierza
A na to król wkurwiony, wyprawił mu moralnie
Tak, że hodowca, już spać nie mógł normalnie
Powiesił go za jaja, w swym wielkim pałacu
By mógł sobie dyndać, głową w dół, do placu
Hodowca też wkurwiony, gdy ścierpiał swoją dolę
Pomyślał sobie w duchu: „ja go kurwa zapierdolę”
I zaczął więc planować, swoją pełną żalu zemstę
Tak by po tysiącu lat pamiętali o niej jeszcze

Pamiętaj hodowco, sprzedaj jeża jeżozwierza
Bo inny zapomniał i do dzisiaj nie dowierza
Że król wkurwiony powiesił go za jaja
I będzie mu wciąż czynsz podwajać :/
Teraz chodzi wkurwiony, szukając planu zemsty
Przez te nerwy dniami i nocami kurwa nie śpi
Zapamiętaj hodowco, królowi się daruje
Chociaż by był, najgorszym na świecie chujem

Hodowca więc planował swoją pełną bólu zemstę
Tak żeby mógł przeżyć jeszcze więcej
Niż król ugodzony jego pełną bólu zdradą
Tak żeby mógł się schować z maskaradą
Planował ją prawdziwie w prawdzie długo i misternie
Jednak pozostawał swoim planom służąc wiernie
By zamordować go po cichu, bez żadnych fanfarów
Zejść po całym mordzie spokojnie do kanałów
Jednak nie zapomniał, że ma być to pamiętne
Wiec postanowił że przed śmiercią ośmieszy go namiętnie
Znajdzie jego wszystkie najgorsze dziwnoty
By wykorzystać je całkowicie i do joty

Pamiętaj królu nigdy nie wkurwiaj pasterza
Bo on bardzo dokładnie okrutną zemstę wymierza
Flaki wypruje bebechy porwie
Kości połamie gdy się do ciebie dorwie
Zamorduje rodzinę i kochanki też załatwi
Pomorduje bękarty i zje wszystkie kuropatwy
Nie oszczędzi też kucharza co obiady ci smaży
To ci  królu się może przydarzyć

Król zamordowany jego flaki wiszą z wieży
Żona jego królowa o metr już mniej mierzy
Córka zgwałcona, syn poćwiartowany
Kucharz spalony, wnuk zaszlachtowany
Pałac płonie srodze i trawi się do kości
To są skutki nieopisanej złości
Pamiętaj królu nigdy nie wkurwiaj pasterza
Bo on bardzo dokładnie okrutną zemstę wymierza

Hodowca po tym wielkim i okrutnym mordzie
Uciekł z kraju by utworzyć hordę
Ludzi którzy szukają zemsty
A nie mogą sobie poradzić własnymi pięści
Błądził więc po stepie szukając partnera
I przypadkiem tak się stało, że spotkał kawalera
Który zraniony decyzją króla
Zamiast rżnąć księżniczkę po stepie szura
Wymarzył mu się ogień wielki
Tak by pamięć o nim przetrwała wieki
Jednak się dowiedział, że wcześniej hodowca
Spalił jego lubą, brata, syna, ojca
I tak szczęśliwi wybyli w siną dal

A jak to się skończyło, wie hodowca sam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz