wtorek, 23 października 2012

Ballada o smutnym Dovahkiinie.

Dovahkiin jest potężny, bardzo głośno krzyczy.
Kiedy chodzi po Skyrim, na smoki często ryczy.
Tak żyje Dovahkiin, dovów nienawidzi.
Boją się go redgardzi, falmerowie, khajici.
Najgorsza dla Dovahkiina, jest długa zima.
Jak on to przetrzyma, przecież hełmu ni ma.

Załóż hełm Dovahkiinie, Dovahkiinie załóż hełm.
Kiedy zwiedzasz lochy, lub świątynie daedr.
Strzała w skroń uderzy, miecz gardło przeszyje.
Uszka ork odetnie, Tu'um draugra, zabije.

Eorlund w swej kuźni, hełm w stalowy kuje.
Do lochów hełm się nada, Dovahkiin się nie przejmuje.
Stal główkę chroni, od razów starego norda.
I makówka wówczas, się tak łatwo nie podda.
Dovahkiin był odważny, hełmu nie założył.
Po lochach gnał ciągle, wiosny, nie dożył.
Od trolle w łeb dostał, strzały go przeszyły.
Młotem w skroń dostał, szwy wewnątrz puściły.


Załóż hełm Dovahkiinie, Dovahkiinie załóż hełm.
Kiedy zwiedzasz lochy, lub świątynie daedr.
Strzała w skroń uderzy, miecz gardło przeszyje.
Uszka ork odetnie, Tu'um draugra, zabije.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz